Aktywność dzieci na portalach społecznościowych

uh-xs-fiztk-alexander-dummer

Dla współczesnych dzieci media społecznościowe stały się nieodłączną częścią życia – są równie ważne jak dla nas jeszcze niedawno telefony.

Statystyki nie kłamią – według badań z roku 2013 portale społecznościowe stanowią 31,3% wszystkich stron odwiedzanych przez dzieci w wieku 9-15 lat. Ok. 75% amerykańskich nastolatków ma profile na takich portalach. Więcej niż połowa z nich odwiedza takie strony codziennie. Te liczby drastycznie wzrosły w ciągu zaledwie kilku lat.

Jest wiele zalet płynących z korzystania z takich portali – ale równie dużo potencjalnych zagrożeń, których rodzice chcieliby uniknąć. Zakazanie dzieciom używania stron typu Facebook czy YouTube przynieść może skutek odwrotny od zamierzonego, dlatego tym co warto zrobić jest nauczyć dziecko w jaki sposób korzystać mądrze.

To my powinniśmy być przewodnikiem dziecka po wirtualnym świecie i przygotować je na ewentualne zagrożenia, budując atmosferę wzajemnego szacunku i zaufania bardziej niż system obostrzeń i ograniczeń. Warto zwrócić uwagę na to, ile czasu dziecko spędza w sieci, oraz jasno określić warunki czasowe korzystania z internetu.

Pamiętajmy też, że dziecko uczy się poprzez przykład. To, w jaki sposób spędzają czas rodzice, będzie dla niego inspiracją do podobnego zachowania. Choć warto zaakceptować dużą rolę internetu i mediów społecznościowych w naszym życiu, warto również zachęcać bliskich do tego, aby „odłączyli się” na jakiś czas. Zaoferowanie dzieciom spaceru, wspólnej zabawy, wyjścia do kina lub do teatru bez sprawdzania ilości „lajków” i „obserwowanych” po pierwsze pozwala na spędzenie czasu wspólnie z dzieckiem, a po drugie pozwala zmienić obszar aktywności i odseparowanie się od wirtualnego świata.

„W przypadku najmłodszych dzieci ważne jest, żeby np. na Facebooku, dodały one do znajomych swoich rodziców. Dzieci muszą nauczyć się jak poruszać się po portalu tak samo jak uczą się gotować, czy po raz pierwszy jechać samochodem – nie zakładajcie, że wasze dzieci już to potrafią” – mówi doktor Gwenn O’Keeffe, dyrektor generalny oraz redaktor naczelny magazynu Pediatrics Now.

Dodaje również, że mimo wszystko rodzice nie powinni zbyt przesadnie próbować kontrolować dzieci kiedy korzystają z komputera. „Na co dzień nie mamy naszych dzieci na oku przez cały czas. W pewnym momencie musimy zadowolić się świadomością, że wychowaliśmy je dobrze i że same podejmą odpowiednie decyzje” – mówi.

Kolejnym pozytywnym aspektem mediów społecznościowych jest to, że zachęcają dzieci do zawierania znajomości oraz wyrażania swojej kreatywności. Aktywność na portalach społecznościowych może pomóc młodym introwertykom w socjalizacji i nawiązywaniu nowych kontaktów z rówieśnikami. Kolejnym plusem jest również fakt, że aktywność w sieci może poprawić zdolności techniczne dziecka, które przydadzą mu się na późniejszych etapach nauki. Z kolei dzieci z poważnymi lub przewlekłymi chorobami mogą dotrzeć do innych cierpiących na podobne schorzenia i zyskać wsparcie, do którego innym sposobem mogłyby nie dotrzeć.

Dzięki obyciu w świecie wirtualnym łatwiej jest w niektórych sytuacjach „poruszać się” później w tym prawdziwym.

„Świat wirtualny jest jedynie przedłużeniem rzeczywistego i to co dzieje się w tym rzeczywistym, przenosi się na ten drugi. Znęcanie się nad innymi istniało na długo przed wynalezieniem Internetu, ale ten ułatwił je i pozwolił na znęcanie się nad innymi na odległość” – tłumaczy zagrożenie doktor Brian Primack, profesor asystent medycyny i pediatrii ze Szkoły Medycznej Uniwersytetu w Pittsburghu.

Profesor Primack zauważył ponadto, że dzieci często eksperymentują i naginają zasady, a dzięki nowoczesnej technologii staje się to łatwiejsze niż kiedykolwiek. Jego zdaniem „sekstowanie” (sexting), a więc wysyłanie wiadomości tekstowych i graficznych o zabarwieniu erotycznym, jest tego najlepszym przykładem. „Dzieci zawsze ciągnęło do oglądania gołych zdjęć, a dzisiaj nie tylko oglądanie, ale też robienie i wysyłanie takich zdjęć zajmuje kilka sekund” – mówi Primack i dodaje, że oglądanie tego typu zdjęć może odbić się na psychice dzieci w kolejnych latach.

Czas poświęcany mediom to, średnio biorąc, kilkadziesiąt godzin tygodniowo, tj. tyle, ile dziecko spędza w szkole. Znaczy to, że – przy dużym zróżnicowaniu indywidualnym – uczniowie poświęcają im od paru godzin tygodniowo do całego wolnego czasu, co prowadzi do uzależnień. Dzieci często wycofują się z kontaktów osobistych z rówieśnikami na rzecz kontaktów wirtualnych. Badania udowodniły również, że codzienne nadużywanie mediów i technologii ma negatywny wpływ na zdrowie dzieci i nastolatków czyniąc je bardziej podatnymi na gniew, depresję oraz inne zaburzenia psychiczne.

Ponadto, Facebook może rozpraszać dziecko, powodować problemy z koncentracją, które staną się przyczyną trudności z nauką. Badania udowodniły, że uczniowie i studenci, którzy sprawdzają swój profil na Facebooku przynajmniej co 15 minut, mają znacznie gorsze oceny niż ich rówieśnicy. Nietrudno się domyślić, że może to wpływać niekorzystnie również na umysł dorosłych. Jeśli chciałabyś nauczysz się wykorzystywać pełnię możliwości swojego umysłu, zobacz od środka 5-dniowy kurs Life Architect „Zwiększ wydajność mózgu w pracy”. Dzięki mądrzejszej pracy zaoszczędzisz czas, aby móc przeznaczyć go więcej na kontakt ze swoim dzieckiem.

Larry D. Rosen, profesor psychologii z Uniwersytetu Kalifornijskiego zachęca rodziców do pokazywania dzieciom portali społecznościowych i mówienia o ich zaletach przy jednoczesnym zwracaniu uwagi na zagrożenia i negatywne oddziaływanie. Jego zdaniem rodzice powinni także orientować się w najnowszych trendach dotyczących portali społecznościowych. „Komunikacja to podstawa rodzicielstwa. Musisz rozmawiać z dziećmi, a co ważniejsze umieć ich słuchać. Proporcja mówienia do słuchania powinna być jak jeden do pięciu. Na jedną minutę mówienia powinieneś poświęcić 5 minut na słuchanie.”

A Wy, jakie macie podejście do aktywności dzieci w mediach społecznościowych? Czy tłumaczycie dzieciom zagrożenia z nich wynikające?